Nie ma sędziów, jakichkolwiek reguł, biją się do upadłego. Takie mordobicia są coraz popularniejsze! Na tyle, że niektórzy zaczynają nazywać je sportem!

Krwawe i nielegalne mordobicia dotychczas znane nam były raczej tylko z filmów, zwłaszcza tych science fiction. Jednak grupka zapaleńców/idiotów/kryminalistów (proszę skreślić według własnego uznania) robi wszystko, by wypromować te bijatyki na w pełni legalną dyscyplinę sportu!

Krew i sexy laski - dlatego faceci kochają MMA! (ZOBACZ)


Michalczewski: to jest kompletny debilizm!
Choć trudno w to uwierzyć, w Stanach Zjednoczonych powstała już pierwsza, w pełni profesjonalna organizacja - Felony Fights (FF). Mają nawet oficjalną stronę internetową, na której za jedyne 10 dolarów można nabyć płyty DVD. To co się na nich znajduje, przechodzi najśmielsze oczekiwania.

Brutalne walki MMA czy K1 - to nic w porównaniu z tymi pojedynkami. Przyzwyczajeni jesteśmy, że do klatki, na ring, czy na matę wychodzą dwie osoby. Dla FF to jednak za mało. Na ulicach, często także na plażach, jednocześnie bije się więc nawet czterech mężczyzn - wygrywa tylko jeden. To nie wszystko. Swoich sił próbują także kobiety - dwie przedstawicielki płci pięknej kontra facet!
Dla mnie to jest kompletny debilizm. Chcą walczyć, niech walczą, ale mam nadzieję, że ja już nie doczekam czasów, gdy coś takiego będzie uznawać się za sport - zdradza w rozmowie ze Sportfanem Dariusz Michalczewski, były bokserski mistrz świata.
ZOBACZ. Czterech mężczyn - wygrać może tylko jeden.

Kim są „zawodnicy”? Najczęściej to skazańcy i członkowie gangów. Umiejętności za wiele nie mają. Ich argumentami są siła i agresja. Gdy zaczynają walczyć, motorem napędowym jest dla nich tylko jedna myśl - skatowanie rywala.


Brak reguł to dobry wabik, ale telewizja tego nie kupi
Poważny i opiniotwórczy „The New York Times” poświęcił FF siedmiostronicowy artykuł! Bohaterem materiału jest Shad Smith, były skazaniec, którego autor reportażu w tytule nazywa gladiatorem.


Fot. www.nytimes.com
Dopiero co wyszedłem z więzienia. Nie miałem kasy na życie. Zgłosili się do mnie pewni ludzie i zaproponowali walkę za 800 dolarów. Zgodziłem się bez wahania - mówi Smith.
Smith w przeciwieństwie do innych, nawet coś tam potrafi. Ma za sobą kilkanaście walk w MMA. Ale ciągnie go do ulicznych bijatyk. Widocznie walki w klatkach to dla niego zbyt mały zastrzyk adrenaliny.

Dla maniaków mordobicia: krew, nokauty, brak zasad (ZOBACZ)

Pytanie, jak daleko te niepokojące zjawisko może zajść. Jeszcze kilka lat temu MMA swoją „karierę” także zaczynało od filmików wrzucanych do internetu. Teraz na walki przychodzą tysiące kibiców, a transmisję przeprowadzają największe stacje telewizyjne. Czy uliczne mordobicia czeka podobna przyszłość?
Z jednej strony brak reguł to dobry wabik, z drugiej nie ma najmniejszych szans, by takie walki stały się popularne na całym świecie. Żadna telewizja nie zdecyduje się na pokazywanie bijatyk, gdzie nie ma sędziów i jasno sprecyzowanych zasad. A bez telewizji nic teraz nie ma prawa bytu. Poza tym, to jest... nielegalne. Nie zapominajmy o tym - przyznaje w rozmowie ze Sportfanem Andrzej Wasilewski, promotor m.in. Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka, a z wykształcenia prawnik.
Takie nokauty nie zdarząją się w MMA, czy boksie. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach!


Miał tylko złamaną szczękę i kości oczodołu. I to jest tłumaczenie?

Założyciele FF mają jednak zupełnie inne zdanie. Michael Lynch, który wpadł na pomysł wypromowania takich walk, nie rozumie płynącej zewsząd krytyki.
Niektórzy nazywają to barbarzyństwem. Bzdura, to jest sport! Społeczeństwo jeszcze tego po prostu nie rozumie. Pewnie to samo mówili o MMA - argumentuje Lynch.
Jego partner od interesów, Anthony Garcia, idzie jeszcze dalej. Próbuje udowodnić, że te bijatyki nie są wcale niebezpieczne!
Wielu ludzi oglądając zaledwie urywek jednej z walk w internecie przypuszczało, że nasz zawodnik Tommy nie żyje. A jedyne co mu się stało to złamana szczęka, złamane kości oczodołu i sześć szwów - opowiada.

Seksowne i agresywne... To MMA kobiet - jest Polka! (WIDEO)

Do mnie ta argumentacja w ogóle nie trafia. Są jednak tacy, których takie słowa zupełnie nie dziwią. Wśród nich jest m.in. pięściarz Rafał Jackiewicz, zawodowy mistrz Europy w wadze półśredniej.

Bokser bił się nie raz i nie dwa pod dyskotekami. Jedna z takich walk o mało nie zakończyła się jego śmiercią, dostał bowiem nożem w serce. Wyszedł z tego i do dziś nosi przydomek „Waleczne Serce”.
Skoro to lubią i tak chcą zarabiać na życie, niech się biją. Ale nie można tego porównywać do pijackich walk pod remizą. Oni wychodząc naprzeciw rywala, wiedzą co ich czeka. Zaczynają od ulic, potem będą garaże, może kiedyś wielkie sportowe hale. Rozumiem ich, bo sam w przeszłości ćwiczyłem cały tydzień, a potem w sobotę chciałem się gdzieś sprawdzić. Ja się wybiłem, jestem mistrzem Europy. Kto wie, może i z takich walk wyrośnie Polakom mistrz w boksie, MMA czy K1 - mówi nam Jackiewicz.
I na koniec kompilacja. Przypatrzcie się uważnie, w jednej z walk mężczyzna bije kobietę!

 
Mordobicia bez jakichkolwiek reguł zostaną włączone do sportowej rodziny? Jakie jest Wasze zdanie?