Tragedia podczas gali w USA. Odszedł znakomity pięściarz, który miał być wielkim mistrzem. Gdzie byli sędziowie?

Czarny dzień światowego boksu! W szpitalu w Filadelfii w niedzielę zmarł amerykański bokser z Chicago, Francisco Rodriguez (na zdjęciu z lewej).


Fot. www.philly.com

Bokserka popełniła samobójstwo. Bo nie zdobywała medali... SZOK!


Śmierć 25-letniego pięściarza była wynikiem obrażeń, jakich doznał podczas piątkowej gali. Jego rywal - Teon Kennedy (waga super kogucia) zmasakrował wręcz Rodrigueza na ringu.

Brutalna walka została przerwana w 10 rundzie (dlaczego tak późno?), a „El Nino Azteca” - taki przydomek nosił pięściarz z Chicago - przewieziono natychmiast do szpitala. Lekarzom nie udało się jednak uratować mu życia.

Bokser o mało nie stracił oka! Ale chciał walczyć dalej... WIDEO

Środowisko bokserskie w za Oceanem jest w szoku. Rodriguez był dobrym bokserem (walczył na zawodowym ringu od 2005 roku), a jego bilans walk do ubiegłego piątku mógł imponować (14 zwycięstw - 2 porażki). Wróżono mu wielką karierę.

Niestety, nie będzie ona jego udziałem, gdyż do tragedii dopuścił sędzia ringowy. Dlaczego nie przerwał on walki dużo wcześniej? Nie znamy, niestety, odpowiedzi na to pytanie.

Masakra na ringu. Padli obaj...