Wyzwiska, kpiny, zastraszanie, a nawet przemoc fizyczna. Podobno takie praktyki były na porządku dziennym w rzeszowskim klubie.

Zajęcia w Klubie Akrobatyki Sportowej AZS Uniwersytetu Rzeszowskiego cieszyły się sporym powodzeniem. Trudno się dziwić skoro założyła go wielokrotna mistrzyni Europy i świata. Z czasem okazało się, że dzieci szkolące się pod jej okiem przeżywały koszmar.

Wstrząsający dokument: gwałcił, bił, przypalał... Znany trener! >>

Sprawa stała się głośna po tym, jak trafiła do prokuratury. Rodzice byli bowiem oburzeni skandalicznymi metodami, którymi posługiwała się utytułowana trenerka.

Szarpanie, wyzywanie, bicie, kpiące komentarze... Jak czytamy w portalu natemat.pl, takie praktyki podobno były na porządku dziennym.

Pamiętam ten dzień, jak trenerka uczyła mnie gwiazdy bez rąk. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Za pierwszym razem mnie asekurowała, za drugim puściła. Spadłam. Rozpłakałam się z bólu - opowiada Lena Skowrońska, jedna z podopiecznych wspomnianej trenerki.

Koszmar przeżyła także Gabrysia Wilk, córka znanego sportowca (byłego żużlowca, a obecnie paraolimpijczyka Rafała Wilka). W jej przypadku padły bardzo mocne wyzwiska po tym, jak nie wykonała pewnej figury.

Trenerka krzyczała, że jej "przy*******i" , "dostanie wp*****l" - cytuje natemat.pl.

Trener poniżał zawodniczki - jak szmaty! Gdzie? Sprawdź >>

Wydawało się, że zgłoszenie sprawy do proukuratury pozwoli ukarać agresywną trenerkę. Nic z tego, bo śledczy uznali, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem.

W uzasadnieniu pani prokurator stwierdziła, że rzeczywiście było szarpanie i bicie, były wyzwiska. Nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego, bo w sporcie tak można. To jest jakiś absurd - oburza się Joanna Kubiak, matka jednej z młodych akrobatek.

Dzisiaj najbardziej cierpią dzieci. Podobno wiele z nich musi korzystać z pomocy specjalistów, aby poradzić sobie z traumą.

Co na ten temat ma do powiedzenia sama zainteresowana, która nie zgadza się na ujawnienie personaliów?

Jestem zbulwersowana zachowaniem tych rodziców. Wygląda, że nie mogą się pogodzić z tym, że prokuratura umorzyła sprawę. Teraz chcą mnie zdyskredytować - broni się w portalu nowiny24.pl.

Prokuratura sprawę umorzyła, trenerka uniknęła konsekwencji i pozostał jedynie wielki niesmak. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że praca z dziećmi powinna wyglądać zupełnie inaczej.

PS
Choć trenerka nie zgodziła się na ujawnienie danych, to w portalu natemat.pl została przedstawiona z imienia i nazwiska.

Pedofilska afera w polskiej piłce! Trener molestował... >>