Nudna walka Szpilki. Miał być nokaut, ale Polak...Fot. PAP/Tytus Żmijewski

To nie była efektowna walka, do jakich przyzwyczaił nas pięściarz z Wieliczki. Doświadczony rywal sprawił mu mnóstwo problemów.

Ostatnia walka Artura Szpilki (14-0, 11 KO) wywołała tylko zniesmaczenie u polskich kibiców. Wszystko przez to, że Taras Bidenko nie wyszedł na drugą rundę z powodu kontuzji. Dlatego też pięściarz z Wieliczki chciał to wynagrodzić fanom tym pojedynkiem.

Co za odmiana u Szpilki! Zapowiedział, że chce... >>

"Szpila" tym razem przyjechał do Bydgoszczy. Przeciwnikiem był Brian Minto (37-5, 24 KO), który do wielkich tuzów światowego boksu się nie zaliczał. Trudno było sobie wyobrazić innego scenariusza niż gładkie zwycięstwo Polaka.

Dzisiejsza walka była szczególna także z jeszcze jednego względu. Wschodząca gwiazda wagi ciężkiej wyszła do ringu w nowym stroju i przy nowej muzyce.

Chcę skończyć z dotychczasową dziecinadą. Chciałbym, żeby Polacy byli dumni kiedy walczę, żeby czuli, że reprezentuję ich w ringu - mówił.

Amerykanin pełen chęci rozpoczął walkę, ale już w pierwszej rundzie raz był bliski nokdaunu. "Szpila" znalazł lukę w jego gardzie celnie trafiając kilkoma ciosami. To nasz pięściarz był zdecydowanie lepszy. na starcie popisując się bardzo dobrą celnością.

Wąsy, broda... Szpilka zupełnie zmienił wygląd! >>

"Bestia" walczyła ryzykownie odważnie skracając dystans. Polak jednak regularnie go karcił. Nokaut wydawał się kwestią czasu. Szpilka był początkowo świetnie dysponowany, ale nie rwał się do błyskawicznego skończenia pojedynku.

Staraj się boksować bardziej prostymi ciosami - podpowiadał mu trener Fiodor Łapin.

W 4. rundzie pojawił się jednak mały kryzys. Minto zaczął coraz poważniej zagrażać swojemu przeciwnikowi. To nie podobało się kibicom, którzy zaczęli gwizdać. Z czasem sytuacja się uspokajała, ale "Szpila" i tak nie przypominał siebie. Gdzie się podziała jego słynna agresja?

Łapin się wściekał w narożniku, ale jego podopieczny nie stosował jego wskazówek. Mało kto już wierzył w nokaut tego wieczoru. Amerykanin okazał się rywalem trudniejszym niż ktokolwiek przypuszczał. W 9. rundzie padł jednak na deski. Nie było to w wyniku ciosu (raczej się poślizgnął), ale i tak długo podnosił się z ringu. Widać, że walka kosztowała go mnóstwo sił.

W ostatniej rundzie sytuacja się powtórzyła. "Bestia" znowu była na deskach, ale sędzia nie uznał tego jako nokdaunu. Dlatego też do akcji musieli wkroczyć sędziowie punktowi. Ci jednogłośnie wskazali na Szpilkę (98:93, 98:92, 100:90), ale on sam nie powinien być zadowolony.

Trener jest zły, bo taktyka miała być: schodzić i bić, a ja stałem w narożniku. Minto to jednak bardzo dobry zawodnik, Mollo jest łatwiejszy do trafienia. Śmiałem się, bo lewe Minto nic mi nie robiły, ale on dobrze skracał dystans - tłumaczył pięściarz z Wieliczki.

Kibice śmieją się ze Szpilki! Zobacz, jakie założył... majtki >>