"Może trenować, ale słonia w cyrku". Pudzian ostro zakpił z... Fot. PAP/Stach Leszczyński

Dwa miesiące treningów w USA otworzyły wojownikowi oczy. Bez pardonu zaatakował swojego pierwszego trenera w MMA. Powinien to robić publicznie?

Za dwa tygodnie - 26 listopada - w hali Atlas Arena w Łodzi odbędzie się 17. Konfrontacja Sztuk Walki. Wielki wydarzeniem gali będzie rewanżowy pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem.

Pudzian przebywa ostatnio w USA, gdzie w legendarnej akademii American Top Team przygotowuje formę na brytyjskiego „Kolosa”.

Bez obrazy dla polskiego MMA i polskich trenerów, ale moim zdaniem w Stanach Zjednoczonych jest całkiem inna szkoła MMA niż u nas w kraju. Oni są kolebką tego sportu - tłumaczył niedawno w jednym z wywiadów były strongman.
Wygląda na to, że dwa miesiące treningów za oceanem otworzyły Pudzianowskiemu oczy na to, jak powinna wyglądać praca wojownika MMA na treningach. Pudzian nie omieszkał bowiem skrytykować swojego pierwszego trenera i nauczyciela tajników wszechstylowej walki wręcz Mirosława Oknińskiego.

Były strongman zamieścił na Facebooku zdjęcie reklamy, w której Okniński zaprasza zawodników na treningi ze sportów walki i MMA.

Zobacz, jakiej treści wpis nad zdjęciem umieścił Pudzian (pisownia oryginalna).
NIE POLECAM!!!!!!!!
Ten Pan może trenowac ale słonia w cyrku a to też trzeba potrfic robic!!! Pytanie?!! dlaczgo wszyscy zawodnicy po krótkiej współpracy odeszli szybko?? Nim tam pójdziesz zadaj sobie to pytanie!!

Fot. www.facebook.com

Trener Pudziana ujawnia: Mariusz to sknera, nie chciał dać kasy na... >>

Mocne słowa Pudzianowskiego na temat swojego pierwszego trenera na pewno dziwią mniej, gdy przypomnimy, że obaj dżentelmeni rozstali się w niezbyt miłej atmosferze. Dziś tę atmosferę Pudzian podgrzał jednak jeszcze bardziej...
Pudzian VS Okniński następna walka !!! - zaproponował jeden z internautów.
Jak ocenicie postawę Pudzianowskiego? Wojownik powinien publicznie kpić ze swojego nauczyciela?

Były trener Pudziana: on nie ma szans z Thompsonem! Chyba, że... >>