Kowalczyk mówi o norweskim przekręcie. "To przykre..."Fot. PAP/Grzegorz Momot

Wczoraj pokazywaliśmy Wam brudną zagrywkę skandynawskich rywalek. Jak zapatruje się na to nasza biegaczka? Sprawdź.

Justyna Kowalczyk zmierza po zwycięstwo w 4. z rzędu Tour de Ski. Po trzech biegach jest zdecydowaną liderką i nie zmienił tego nawet poniedziałkowy sprint.

Polka była w nim o krok od finału. Nie udało się, ale i tak powiększyła przewagę nad swoją największą rywalką Therese Johaug. Nie to jest dzisiaj tematem numer jeden.

Trzeci etap TdS upłynął bowiem pod znakiem skandalu z udziałem norweskich biegaczek. Sytuacja miała miejsce na finiszu pierwszego półfinałowego sprintu. Wtedy będąca na drugim miejscu Ingvild Oestberg otrzymała polecenie, że ma przepuścić rodaczkę Kristin Steirę (plasującą się wyżej w TdS). Tak też uczyniła.

Brudna zagrywka Norweżek! Tak chciały załatwić Kowalczyk >>

Jak na wspomnianą sytuację patrzy sama Kowalczyk? Ostro skrytykowała norweski "przekręt"? Nic z tego. Polka zachowuje spokój.

Cóż, typowa taktyka. Na szczęście mnie takie rzeczy nie dotykają. Słyszałam, że Oestberg płakała po tym wszystkim. Przykre, ale na szczęście dla niej i tak weszła do finału. Norwegowie wykonują swoją pracę... - przyznała w "Przeglądzie Sportowym".

TdS: Kowalczyk nie weszła do finału sprintu, ale... Jest dobrze! >>

A gdyby biegaczka z Kasiny Wielkiej miała mocniejsze koleżanki w polskiej kadrze? Też by tak postąpiła? Kowalczyk zapewnia, że nigdy w życiu!

Nigdy nie chciałabym być puszczana ani nikogo przepuszczać. Jednak wiadomo nie od dziś, że Norwegowie pracują na jednego zawodnika. Mają swoje przemyślenia, a teraz widać to bardziej niż zwykle. My się do tego przyzwyczailiśmy.

Zapewne Polka byłaby bardziej wściekła, gdyby w wyniku takiej taktyki Norweżek poniosła duże straty w "generalce". Ma jednak nadal dużą przewagę i ze spokojem może oczekiwać kolejnych startów.

A co Wy sądzicie o norweskim "przekręcie"? Zapraszamy do dyskusji.

TdS: Norwegowie narzekają na Kowalczyk! "Zabiła..." >>