Kowalczyk jest zła na Tajnera i ekspertów. Padły mocne słowa

sporty zimowe

Słaba postawa w biegu łączonym na 15 km i krytyka ze strony prezesa PZN-u, dziennikarzy i ekspertów sprawiła, że tematem dnia stały się badania stopy Justyny Kowalczyk.

Wielowarstwowe złamanie 5-tej kości śródstopia – to przyczyna słabszej postawy naszej biegaczki. Jednak Kowalczyk zapewnia, że da z siebie wszystko w czwartek na swoim koronnym dystansie – 10 km „klasykiem”. Początkowo badanie miało odbyć się dopiero po czwartkowym biegu, ale tłumacząc swoją decyzję powiedziała:

Skłoniła mnie reakcja na wczorajszy bieg różnej maści ekspertów i słowa prezesa mojego związku, który mówił, że biegam ociężale. (…) Chciałam pokazać różnym „ekspertom”, którzy tak się znają na biegach, jak ja na astronomii, że z ocenami trzeba poczekać. Jako sportowiec z takim dorobkiem i jako kobieta w takim wieku – zasługuję chyba na szacunek. Polscy „eksperci” nie wiedzą, o czym mówią.

Mocne słowa, w ustach silnej kobiety. Jednak jak zauważają niektórzy znawcy tematu, sama Kowalczyk jest też winna takiej gęstej sytuacji. Gdyby tylko zaraz po urazie, jaki wydarzył się 19 stycznia, poszła na badania i podała to do publicznej wiadomości, tematu zapewne by nie było…