Kobieta-terminator. Jadąc 260 km/h uderzyła w ścianę i... (ZOBACZ)

Groza! Takie wypadki nie zdarzają się często.Czy szwajcarska zawodniczka żyje? Sprawdź.

Na samym początku uspokajamy wszystkich fanów talentu Natachy Gachnang. Wypadek, któremu uległa - o dziwo! - zakończył się całkiem pozytywnie. Zawodniczka otarła się o śmierć...

Szwajcarka przeżyła chwile grozy w czasie kwalifikacji do GP Abu Dabi. Zawodniczka startująca w GT1 World Championship wypadła z toru. Jak do tego doszło? Gachnang nie zdołała podejść odpowiednio do zakrętu, "przestrzeliła go" i... wjechała w ścianę. Uratowały ją elementy ochronne, które zamortyzowały uderzenie. Dzięki temu właściwie „nic” jej się nie stało.

Kolejna kobieta chce do F1. Jest szybsza od... Vettela >>

Po wypadku została odwieziona do szpitala, jednak okazało się, że doznała „tylko” złamania nogi. Jechała ponad 260 km na godzinę, więc może się cieszyć, że o własnym siłach opuściła szpital.

Powód wypadku? Okazało się, że w samochodzie Szwajcarki doszło do uszkodzenia układu hamulcowego. Kiedy Gachnang chciała skręcać, pojechała niekontrolowanie do przodu i nie miała już czasu na jakąkolwiek reakcję.

ZOBACZ wypadek.



Gachnang jest kuzynką Sebastiana Buemiego, który w piątek miał groźnie wyglądającą kraksę na treningu przed GP Chin (odpadły mu koła). Wyjąkowo pechowy zbieg okoliczności.

Takiego wypadku w F1 jeszcze nie widziałeś! Bolid jechał i... ZOBACZ >>

Zawodniczka nie była jedyną, która ucierpiała. Oberwało się również kamerzyście, który sfilmował wypadek. Dostał kamerą w twarz i w szpitalu lekarze musieli mu nastawić złamany nos.

Kamikadze na torze F1! ZOBACZ wstrząsający wypadek, który mógł... >>