Felietonista kpi z przygotowań do Euro 2012: "nie wyrobimy się!" Fot. PAP - Bartłomiej Zborowski

Polska jest jak student, który nie uczył się do egzaminu i liczy podczas niego na cud. A na ten raczej się nie zanosi. Pozostaje nam tylko...

Kilka dni temu Sportfan opublikował raport z przygotowań do Euro 2012. Raport, którego wyniki są zatrważające. Praktycznie w każdej materii nie udało się zrealizować planu.

Nasz raport: przygotowania Polski do Euro 2012 to... Totalna klapa! >>

Równie krytycznie - choć w bardziej żartobliwym tonie - podsumował tę kwestię Paweł Zarzeczny, felietonista "Polska The Times".

Porównał on przygotowania Polski do Euro do... starego dowcipu o studencie, który niby próbuje uczyć się do egzaminu, ale tak naprawdę odkłada to i odkłada, kierując się intuicją. Ta zaś podpowiada mu, że będzie dobrze...

No i tak czas zleciał, student, jak był tępy, tak jest i idzie na egzamin. Wyciąga rękę po pytania, a tu… oczywiście Intuicja: "Nie, nie te, bardziej w lewo kartka, tamte weź, są bardzo łatwe!". No student sięga, czyta i mówi: "O, kur**!". A na to włącza się Intuicja: "Ja pier****!". No i morał - jest jak z naszymi przygotowaniami na Euro - pisze Zarzeczny.
Znany dziennikarz wymienia wpadki tylko w stolicy. Zauważa, że na trzy tygodnie przed imprezą dworce Okęcie, Służewiec, Zachodnia są "rozgrzebane jak tuż po Powstaniu".

Stadion Narodowy to fuszerka za ponad miliard! Zimą nie działa... >>


Jedyna nadzieja to dobra postawa naszej drużyny, która może "przykryć" organizacyjne niedociągnięcia. Choć i w tej kwestii Zarzeczny woli być ostrożny. Sięgnął po kolejne porównanie: naszego najlepszego w ostatnim czasie piłkarza Roberta Lewandowskiego z hiszpańskim napastnikiem Chelsea Fernando Torresem.
Małe zestawienie. Lewandowski, wielki bohater, dwa mistrzostwa Niemiec. I Fernando Torres, rezerwowy Chelsea budzący powszechne współczucie z powodu wyimaginowanego braku formy - otóż z ostatnich tylko imprez ten patałach (według znawców) przywiózł mistrzostwo Europy, mistrzostwo świata, dwa dni temu dołożył Ligę Mistrzów, a w tak zwanym międzyczasie dał się kupić za 50 mln funtów, czyli przytulił co najmniej dychę. I to jest różnica między naszym najlepszym a ich najsłabszym graczem - kontynuuje felietonista.
Euro 2012: afera na Narodowym. Na stadionie zawalił się sufit! >>

Co w tej sytuacji proponuje? Modlitwę!
Intuicja mi podpowiada, że z niczym już się nie wyrobimy, poza wiarą. Zatem, ludu mój, tradycyjnie i jak u nas - na kolana! - kończy felietonista "Polska The Times".
Zgodzicie się z Zarzecznym? Nie ma żadnych podstaw, by liczyć na sukces (zarówno organizacyjny jak i sportowy) podczas Euro? Zapraszamy do dyskusji.

Wyszło na jaw: UEFA chciała nam zabrać Euro 2012! Kto to zdradził? >>