Polanski raz odmówił, nie ma go”. Kto nie chce Niemca w kadrze?

piłka nożna futboll

Były reprezentant nie potrafi pojąć tej sytuacji. Dlaczego selekcjoner biało-czerwonych chce powoływać zawodnika, który wcześniej odmówił mu gry?

Jeszcze rok temu pomocnik FSV Mainz Eugen Polanski nie wyobrażał sobie gry z orzełkiem na piersi.

Zbyt długo mieszkam w Niemczech i zbyt dużo razy grałem w niemieckich reprezentacjach juniorskich – tłumaczył na łamach „Kickera”.

Teraz, kiedy zdał sobie sprawę, że do Euro 2012 pozostało niewiele czasu, a o powołaniu od Joachima Loewa może pomarzyć, nagle deklaruje pomoc ekipie Franciszka Smudy! O dziwo naszemu selekcjonerowi zupełnie to nie przeszkadza.

Zupełnie inaczej patrzą na to kibice i zawodnicy. Na łamach „Faktu” grze Polanskiego w naszej kadrze sprzeciwia się Tomasz Hajto.

Polanski jako piłkarz reprezentacji Polski jest dla mnie skreślony. Smuda powinien wiedzieć, że jako naród mamy swoją dumę. Raz odmówił, nie ma go! – mówi „Faktowi” Tomasz Hajto.

Poza tym, zdaniem byłego kadrowicza, zawodnik Mainz nie zasłużył na to, aby „posadzić” na ławkę rezerwowych Dariusza Dudkę, Rafała Murawskiego czy Adama Matuszczyka.

Nie pamiętam spotkania, w którym Eugen zagrałby na tyle dobrze, żeby trafić do kadry. Aż tak słabych piłkarzy nie mamy, żeby z niego korzystać. Nie róbmy z kadry supermarketu i nie bierzmy do niej zawodników na wagę – dodaje 39-letni były piłkarz, który wie, co mówi, bo na bieżąco komentuje mecze niemieckiej Bundesligi.

Hajto nie może także pojąć, dlaczego Smuda woli sprawdzać, jakiegoś Polanskiego, zamiast testować rodzimych piłkarzy. Kogo? Na przykład świetnie spisującego się w barwach Wisły Kraków Patryka Małeckiego.

Na koniec „Gianni” zdobył się na ciekawą puentę:

Dobrego Polańskiego to znam reżysera, piłkarza niestety nie!

Zgodzicie się z argumentami byłego zawodnika reprezentacji? W kadrze nie powinien grać zawodnik, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu miał ją „gdzieś”?