Bielecki się... rozpłakał! "10 tys. ludzi skandowało: Karol, Karol"
Data:Powrót na parkiet ligowy był triumfem naszego zawodnika, który grał o przyszłość. Udowodnił wszystkim, że ciągle jest wielki.
Jeszcze niedawno wydawało się, że Karol Bielecki już nigdy nie zagra w piłkę ręczną. Stracił oko i trudno było się spodziewać, że poradzi sobie z taką tragedią. On nie tylko dał sobie radę, ale błyskawicznie wrócił do gry. Niesamowite, że Karol Bielecki w swoim pierwszym meczu ligowym (podczas inauguracji Bundesligi nie zagrał - przyp. red.) zdobył 11 bramek.
Zawodnik, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”, przyznał, że przed meczem o punkty bardzo się denerwował.
Bielecki bohaterem: zagrał w lidze i... rzucił aż 11 bramek. Szacunek! >>Wiedziałem, że znowu wszyscy będą na mnie patrzeć i zdawałem sobie sprawę, że jeśli sobie nie poradzę, jeśli popełnię za dużo błędów, to będę musiał zrezygnować z gry.
Test wypadł okazale, a kibice byli zachwyceni postawą Polaka. 10 tys. kibiców, którzy obserwowali mecz „Lwów” z Frisch Auf Goeppingen (28:26), przez ostatnie trzy minuty na stojąco dopingowało Bieleckiego.
Wzruszony był także menedżer niemieckiego zespołu, Torsten Storm. Jak widać, wszyscy są pod wrażeniem tego, czego dokonał nasz zawodnik. My również!Cała hala wstała i skandowała "Karol, Karol". A ja w końcówce zdobyłem jeszcze dwie bramki i przypieczętowałem nasze zwycięstwo. Czy można się dziwić, że po tym wszystkim popłynęły mi łzy? - powiedział Bielecki dla „PS”.
Bielecki po wyjątkowej terapii: niebieski pokój, niebieska piłka... >>
Rak, amputacja nogi, strata oka... Oto sportowcy-twardziele >>