W PZPN kłamią na potęgę! Zrobiliśmy prowokację i...
Data:Wstyd i hańba. W mediach na lewo i prawo rozpowiada, kim to nie jest, czego nie potrafi. Mamy dowód, że tak naprawdę, to... Żałosne.
Jednego z dziennikarzy nazwał „ch***”, kibiców, którzy chcą zbojkotować jutrzejsze spotkanie ze Słowacją w Chorzowie, chuliganami i terrorystami. Tymczasem okazuje się, że Polski Związek Piłki Nożnej zatrudnił człowieka, który sobie nie radzi ze swoimi obowiązkami. Śmiech na sali.
Skandaliczne słowa rzecznika PZPN: "on jest zwykłym chu***"
Chodzi oczywiście o nowego rzecznika prasowego PZPN - Janusza Atlasa. Tuż po wyborze zapowiedział, że żaden pętak nie będzie już mógł obrażać prezesa Grzegorza Latę. Szkoda tylko, że przez te kilka dni sam obraził kilkanaście osób. Postanowiliśmy sprawdzić, czy to odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku. Okazało się, że...
W jednym z pierwszych wywiadów - na łamach „Gazety Wyborczej” - pan Atlas na pytanie, jak poradzi sobie, gdy zadzwoni dziennikarz z zagranicy (w roli rzecznika prasowego federacji piłkarskiej 40 milionowego kraju musi się spodziewać takich telefonów), odpowiedział:
Poradzę sobie. Oczywiście, że mówię po angielsku i rosyjsku. Już nawet do mnie dzwonili, mailowali z zagranicy. W PZPN naprawdę nie pracują półanalfabeci i idioci.
Bzdura roku! PZPN straszy: jak nie przyjdziecie na Słowację, to...
A więc zadzwoniliśmy dziś do rzecznika. Zaczęliśmy po angielsku i... Zresztą posłuchajcie sami:
KOMPROMITACJA! Pan Atlas tak wystraszył się niezrozumiałego dla siebie języka, że zaprzeczył, że jest sobą! Niezłe jaja. Gdy poprosiliśmy o numer do „prawdziwego” Janusza Atlasa, to ze strachu pomylił się i podał nieistniejący numer. To znaczy chciał chyba nam dać telefon do... Komisji Licencyjnej (może tam ktoś zna angielski?), ale i tak pomylił cyferki.
Ktoś powie, że nie mamy dowodu, że rozmawialiśmy z prawdziwym Januszem Atlasem (w końcu była to rozmowa telefoniczna). Poniżej zamieszczamy wywiad z rzecznikiem prasowym, którego udzielił portalowi gazeta.pl. Ten sam głos (zresztą, my znamy Atlasa i doskonale wiemy, że on odebrał telefon)...
Po co było kłamać w gazetach, no po co? Szydło wyszło z worka. Rzecznik prasowy najpotężniejszego sportowego związku w Polsce nie zna angielskiego, no poza słówkiem „No” oraz kilkoma liczbami, które i tak duka, a nie mówi.
Wstyd jednak będzie dopiero wtedy, gdy naprawdę jakiś dziennikarz z Europy zadzwoni po kilka słów komentarza. Będzie się z nas śmiać cały piłkarski świat. ŻENADA! Z drugiej strony czemu tu się dziwić - jaki prezes, tacy i pracownicy.
Czy pan Atlas ma prawo ubliżać dziennikarzom, a kibiców wyzywać od chuliganów i terrorystów? Niech każdy sobie sam na to pytanie odpowie...
„Nie będzie byle pętak obrażał Laty”! PZPN idzie na wojnę z...